Speak pipe

19.2.11

Kielbasa Śląska z Biedronki ?

Dzisiaj kupilem Śląską-marka własna "Nasze Smaki" producent Animex-zawartość 86 % mięsa,rewelacyjna w smaku,znajomi stwierdzili że smakuje jak za PRL 'u  i niedroga 14.5/kg

Gorąco polecam

17.2.11

Phở rosół wołowy po wietnamsku-Moja ulubiona zupa

Daniem, które Wietnamczycy spożywają bez względu na porę dnia jest pho, taki rosół-śmietnik. Mimo że kolebką pho jest Północ, nie ma takiego zakątka kraju, gdzie nie zobaczyłbyś tubylca nachylonego nad miseczką, w skupieniu przebierającego pałeczkami w ryżowym makaronie i siorbiącego rosół. Prawdziwego, esencjonalnego Pho, skosztowałem dopiero w Sajgonie, przy ulicy Pham Ngu Lao. Ascetyczne wnętrze bistra na pierwszy rzut oka nie zachęca. Jest metaliczne. Szpitalne. Ale za szklaną ladą kipi kociołek z zupą, aromat aż wierci w nosie, a na stołach stoją imponujące kosze ze świeżymi ziołami. Tłoczno, a najlepsze jedzenie jest tam, gdzie chodzą tubylcy. Z karty wybieram pho bo (rosół wołowy) na ostro, równie popularny jest pho ga z kurczakiem, ale tutejszy drób jest twardszy i chudszy niż nasz. Dostaję wielką miskę wywaru, ryżowego makaronu i cienko pokrojonych plastrów wołowiny z poszatkowanym szczypiorem i trawą cytrynową. Wszystko pachnie imbirem, cynamonem i anyżem.


Ale to nie koniec. Wietnamska szkoła gotowania każe doprawić zupę po swojemu. Przy pierwszym pho zachowuję się jak kompletny amator, z pomocą przychodzi właściciel knajpki. Z kosza wypełnionego naręczem świeżych ziół (liczy się nie tylko ich smak, ale i walory zdrowotne) wyciąga kolendrę, tajską bazylię, miętę, rzeżuchę, rokiettę, rozrywa liście nad talerzem, żeby uwolnić zapach i wrzuca garściami do zupy. Podsuwa talerz z pokrojonymi, superostrymi papryczkami chilli, kiełkami fasoli i cebulą. To także mogę dodać do pho, ale na papryczki trzeba uważać, po trzech plasterkach delikatny rosół zamienia się w piekielny wywar. Jest jeszcze spodek z solą i pieprzem, do którego wyciskam limonkę, żeby w trakcie jedzenia maczać kawałki mięsa z zupy w powstałym sosie. Jeżeli komuś mało, może doprawić gotowymi sosami z butelki - sojowym, chilli i rybnym. Zupa jest na tyle popularna, że w Wietnamie powstała restauracja sieciowa Pho 24, coś na wzór zachodnich fast foodów, ale z jedzeniem dużo zdrowszym i smaczniejszym.

Jest to moja ulubiona zupa,niestety nieosiągalna w Poznaniu na razie tylko w Wawa zatem ten przepis
Phở - zupa wymawiaj FO, rodzaj rosołu z makaronem i dodatkami. Tradycyjnie przyrządza się dwa rodzaje phở: phở bò z wołowiną i phở gà z mięsem kurczaka. Obecnie tworzone są różne wariacje z innymi dodatkami. Dodatki do phở nie są gotowane, lecz jedynie sparzone we wrzącej zupie,.. Pho jest popularnym daniem w całym Wietnamie, je się ją zarówno na śniadanie, jak i na obiad lub kolację.Ostatnio Wawa oszalała na punkcie Pho


- 1 kg  ogonów lub szponder  wołowych na rosół
- 15 dag surowej wołowiny (rostbef lub pierwsza krzyżowa) lub pieczonej piersi kurczaka
- kawałek (4-5 cm) korzenia imbiru obranego i cieniutko pokrojonego
- po 6 ziaren czarnego pieprzu i kolendry
- kawałek kory cynamonu
- 3-4 goździki
-2 gwiazdki anyżu gwiazdkowego
-2 owoce karadamomu
- 2 łyżki gotowego sosu rybnego (do kupienia w sklepach z azjatycką żywnością lub supermarketach)
- 40 dag makaronu ryżowego (dość grubego)
- sos sojowy do smaku
-cukier trzcinowy
Dodatki
1 średnia cebula pokrojona w piórka
- 3 posiekane szalotki
- strąk posiekanej świeżej papryczki chili
- kiełki soi lub fasoli świeże
- po kilka listków bazylii i kolendry
-czosnek marynowany w plasterkach
- ćwiartki limonki
- słodki sos chili i sos sojowy
Do garnka wrzuć kości z mięsem,   i imbir, wsyp łyżeczkę soli i wlej 2,5 litra zimnej wody. Powoli zagotuj, zmniejsz ogień i gotuj (bez pokrywki) przez 3-4 godziny na malutkim ogniu (co jakiś czas zbieraj szumowiny). Dodaj , przyprawy korzenne i sos rybny, gotuj jeszcze 40 minut na małym ogniu. Przypraw sosem sojowym. Następnie wyjmij mięso z kościami i obierz je  a gdy przestygnie, pokrój je w poprzek włókien na cienkie plasterki, a potem na paski. Wywar odcedź do drugiego garnka. Tuż przed podaniem ugotuj makaron razem z roastbef lub piersią kurczaka według przepisu na opakowaniu, odcedź i rozłóż do miseczek na zupę. Do każdej porcji włóż po kilka paseczków ugotowanej  wołowiny (lub zamiast niej pieczonego lub ugotowanego kurczaka ). Bulion zagotuj, wlej do miseczek z makaronem i kiełkami soi lub fasoli świeżej, posyp cebulą i szalotką i kolendrą. Na osobnym talerzu podaj dodatki do posypania oraz sos chili i sojowy, tak aby każdy sam mógł doprawić swoją porcję, jak lubi.

6.2.11

100 lat temu urodził się Ronald Reagan

Zakończył zimną wojnę, przyczynił się do upadku Związku Radzieckiego i bloku wschodniego, był jednym z największych przywódców Stanów Zjednoczonych, już za życia stał się legendą - Ronald Reagan. 6 lutego przypada setna rocznica urodzin 40. prezydenta USA.

"Reagan przyspieszył rewolucję solidarnościową w Polsce i upadek bloku sowieckiego. Bez nowej polityki Reagana przemiany w Europie Środkowej i Wschodniej trwałyby kilkadziesiąt lat dłużej, byłyby trudniejsze dla społeczeństw krajów regionu i bardziej kosztowne dla Zachodu" - powiedział PAP dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas politolog z Wyższej Szkoły Informatyczno-Ekonomicznej.



Podkreślił, że najważniejsza rzeczą z punktu widzenia Polski oraz innych krajów byłego bloku, jaką uczynił Reagan, była diametralna zmiana polityki Stanów Zjednoczonych wobec ZSRR. Do tej pory USA zakładały, że podstawą utrzymania pokoju jest akceptacja podziału świata na strefy wpływów obu mocarstw i nie ingerowanie w nie. Ronald Reagan nadał Ameryce nowy kierunek. Zapowiedział (1982 r.), że "planuje odesłać marksizm i leninizm na śmietnik historii" i tak uczynił.



Kostrzewa-Zorbas przypomniał, że to właśnie Reagan nie pogodził się z polityką komunistycznych władz wobec demokratycznych przemian w latach 80, ze stanem wojennym i próbą likwidacji "Solidarności". "Wcześniej np. po wydarzeniach na Węgrzech w 1956 r., w Czechosłowacji w 1968 r. czy w Polsce w 1970 r., Zachód zapominał o interwencji sowieckiej, brutalnych działaniach sił porządkowych oraz wojska, i następowała tzw. normalizacja stosunków". Za prezydentury Reagana Stany Zjednoczone aktywnie wspierały opozycję solidarnościową.



Całkowita kwota, jaką administracja amerykańska na to przeznaczyła nie jest znana. Pomoc, która bezpośrednio trafiła do opozycji szacowana jest na kilka milionów dolarów. Dr Kostrzewa-Zorbas przyznaje, że obecnie może się ona wydawać niewielka, ale w ówczesnych warunkach była nieoceniona, zwłaszcza, gdy chodziło o nowoczesny sprzęt poligraficzny dla podziemnych drukarni, a nawet pierwsze komputery osobiste. Z amerykańskiego budżetu pochodziły też pieniądze na utrzymanie Rozgłośni Wolna Europa i Głosu Ameryki.



Ostatecznie jednak, to nie pomoc Stanów dla demokratycznych ruchów w krajach bloku wschodniego doprowadziła do upadku "imperium zła" (tak Reagan nazwał ZSRR). Gospodarka sowiecka nie wytrzymała tempa wyścigu zbrojeń, które jej narzuciły Stany. Kostrzewa-Zorbas tłumaczy, że Reaganowi chodziło przede wszystkim o ochronę Ameryki przed sowiecką bronią jądrową. Rosjanie posiadali międzykontynentalne rakiety zdolne przenieść ładunki nuklearne. Dlatego prezydent forsował plan tzw. "wojen gwiezdnych", czyli budowy Strategicznej Inicjatywy Obronnej (SDI).



Po dojściu do władzy w ZSRR Michaiła Gorbaczowa, Reagan nawiązał dialog z architektem pierestrojki prowadzący do wzajemnej redukcji zbrojeń. W słynnym przemówieniu wygłoszonym w Berlinie Zachodnim w 1987 r. wezwał sowieckiego przywódcę, by zburzył Mur Berliński.



Droga Reagana do szczytów władzy była trudna i rozpoczęła się 6 lutego 1911 r. w Tampico w stanie Illinois. gdzie się urodził. Ojciec, alkoholik, zarabiał - głównie na whisky - jako domokrążca sprzedający buty. Młody Ronald musiał dorabiać do skromnego kieszonkowego. Był ratownikiem na kąpielisku.



College w Eureka w stanie Illinois zakończył pisząc pracę dyplomową z ekonomii. Zanim w wieku 26 lat rozpoczął karierę aktora w filmach "klasy B", zarabiał na życie, jako spiker lokalnej rozgłośni radiowej.



W 1940 r. poślubił aktorkę Jane Wyman. Ich małżeństwo przetrwało 10 lat. Uniknął powołania do wojska w czasie II wojny światowej dzięki udziałowi w realizacji filmów szkoleniowych dla amerykańskich sił powietrznych. Reagan ożenił się po raz drugi. Jego życiową partnerką została również mało znana aktorka. Ślub z Nancy Davis odbył się w 1952 r. W tym czasie Reagan był już od 5 lat szefem jednego z aktorskich związków zawodowych.



Początkowo należał do Partii Demokratycznej, ale w 1962 r. zmienił barwy i przeszedł do republikanów. W 1966 r. został wybrany na gubernatora Kalifornii. Urząd ten pełnił przez dwie kadencje. W 1976 r. ubiegał się w partii o nominację prezydencką. Przegrał wyścig z Geraldem Fordem. W 1980 r. dopiął celu, zostając republikańskim kandydatem do Białego Domu, a następnie wygrywając wybory.



Wkrótce po przeprowadzce do Białego Domu w styczniu 1981 r. w Waszyngtonie niezrównoważony psychicznie John Hinckley postrzelił prezydenta. Kula przeszła o milimetry od serca.



W 1984 r. Reagan wygrał batalię o reelekcję. Wręcz zdeklasował demokratycznego kandydata Waltera Mondale'a. Pod koniec drugiej kadencji Reagana cieniem na jego prezydenturę położyła się afera "Iran-contras". Okazało się, że Biały Dom sprzedaje broń Iranowi w zamian za zwolnienie więzionych tam zakładników, a dochody przeznacza dla rebeliantów w Nikaragui. Działo się to bez wiedzy i wbrew ustawom Kongresu.



Jednak nie przeszkodziło to w powstaniu legendy Reagana. Jeszcze za życia doczekał się takich zaszczytów jak nazwanie jego imieniem lotniska w Waszyngtonie i lotniskowca (USS Ronald Reagan).



Ronald Reagan zmarł 5 czerwca 2004 r. w wieku 93 lat w swej rezydencji w Bel Air w Kalifornii.



"W wielu rankingach jest wymieniany przez Amerykanów wśród największych prezydentów, takich jak Wilson czy Lincoln" - mówi Kostrzewa-Zorbas. "Amerykanie cenią go głównie za to, że wygrał zimna wojnę" - dodaje.

4.2.11

fast wok poznan

super restauracja tajska,tylko zapominają o dodawaniu do dań kolendry,w zamian jest pietruszka pospolita  ?
zupa kokosowa ?
curry zielone
były by lepsze z kolendrą
wygląda że mieli lekkie otarcie z kuchnią tajską

10 niezdrowych produktów, które warto jeść

Nie każda potrawa zasłużyła na swoją kiepską reputację. Sprawdź co warto jadać wbrew powszechnym opiniom.
Nie wierz przestarzałym mitom - po niektóre produkty i dania warto sięgać, bo ich szkodliwość naukowcy już dawno „odszczekali”. Sprawdź, co powinno wrócić do twoich łask i częściej gościć na twoim talerzu.

1. Sałata lodowa
To prawda, że sałata lodowa zostaje w tyle za szpinakiem, jeśli chodzi o jej wartości odżywcze, ale to nie powód, by z niej rezygnować. Ten rodzaj sałaty zawiera więcej, niż tylko wodę, jak zwykło się o nim mówić. Z resztą, czy jest coś złego w produktach o dużej zawartości wody? Tego rodzaju pokarmy pozwalają przecież dłużej podtrzymać uczucie sytości. Sałata lodowa zawiera niewielkie dawki wapnia i kwasu foliowego, i ma bardzo mało kalorii, więc można jeść jej dużo, a okraszając ją kawałkami kurczaka czy ziarnami fasoli uzyska się pyszną sałatkę. Nie ma więc powodu, by jej unikać.
2. Krewetki
Są bogatym źródłem białka, ale i cholesterolu. Tymczasem jedzenie zawierające cholesterol nie jest jedynym czynnikiem zwiększającym ryzyko podwyższonego poziomu cholesterolu we krwi. 100 g krewetek zawiera tylko 165 miligramów cholesterolu, 1 gram tłuszczu i aż 18 gramów białka! Jeśli więc jadasz bogate w błonnik śniadanie i bezmięsny lunch, śmiało możesz zjeść na kolację sałatkę z krewetkami, stosując się w ten sposób do nieprzekraczania dawki 300 mg cholesterolu w dziennej diecie.
3. Jaja
Jajka, a zwłaszcza żółtka były oskarżane o to, że są największym źródłem cholesterolu w diecie, a przez to główną przyczyną chorób serca. Jednak zgodnie z badaniami opublikowanymi na łamach Hrvard University Gazette, regularne jadanie jednego jajka dziennie nie wpływa na poziom cholesterolu we krwi. Możesz więc z lekkim sercem (dosłownie i w przenośni) sięgać po kurze jaja, nie martwić się o swój cholesterol, ale za to cieszyć się tym, co dzięki nim twój organizm przyswoi: białko, nienasycone kwasy tłuszczowe, witamina D i inne witaminy i minerały.
4. Banany
Jeden średni banan zawiera: 0 gramów tłuszczu, 3 gramy błonnika, 105 kilokalorii i 27 gramów węglowodanów - jest więc lżejszy i zdrowszy niż jakakolwiek gotowa przekąska ze sklepowej półki. Właściwości bananów sprawiają, że są dobrym mini posiłkiem nawet dla cukrzyków. Skąd więc zła reputacja bananów, że niby tuczą, że zawierają dużo cukrów? Może stąd, że banan zwiera nieco więcej węglowodanów niż jabłko czy pomarańcz, ale to naprawdę nie powód, by zyskiwał miano niezdrowego.
5. Pizza
Odpowiednio przygotowana może być dobrym źródłem składników odżywczych. Dlatego warto szykować ją samemu, a nie zamawiać w pizzerii. Użyj mąki razowej, nie lej gotowego sosu bez opamiętania (zastąp go np. odrobiną oliwy z oliwek,), udekoruj pokrojonymi w plastry warzywami i nie tylko (papryką, grzybami, cukinią, brokułami), posyp odtłuszczoną mozzarellą i posiłek bogaty w błonnik i białko gotowy!
6. Suszone owoce
To prawda, że niektóre suszone owoce są doprawiane cukrem lub odrobiną tłuszczu, ale to nie znaczy, że wszystkie się tak „udoskonala”. Suszone owoce bez dodatku cukru mogą być źródłem witamin, minerałów i błonnika. Garść suszonych owoców popitych szklanką wody odpowiada dziennej porcji owoców. Jedyny wysiłek jaki musisz podjąć, aby sięgać po zdrowe, suszone owoce to rzut oka na ich opakowanie - jeśli nie zawierają dodatku cukru, są w porządku. Z resztą możesz sam suszyć owoce np. w suszarce do grzybów.
7. Awokado
Awokado uznano zakałą wśród warzyw i owoców, bo zawiera relatywnie dużo tłuszczu. Tymczasem są to tłuszcze korzystne - jednonienasycone kwasy tłuszczowe, uznane za zdrowe dla serca. Dwie łyżeczki miąższu awokado zawiera 50 kcal, 4,5 g tłuszczu z czego 4 g to wyżej wspominane zdrowe kwasy tłuszczowe. Gdy porównamy te dane do takiej samej ilości solonego masła, które zawiera 204 kcal i 23 g tłuszczu, wnioski nasuwają się same. Jak by tego było mało, owoc ten zawiera 20 różnych witamin, w tym luteinę odpowiedzialną za prawidłowe funkcjonowanie wzroku.
8. Ziemniaki
Wyznawcy diety nisko-węglowodanowej to autorzy złego PR-u ziemniaka. Tymczasem nie ma powodu, by z niego rezygnować, bo jest źródłem nie tylko cukru (średniej wielkości bulwa ziemniaka zawiera tylko 10-12 g węglowodanów i 50-70 kcal), ale i witaminy C i B6, kwasu foliowego i błonnika. Kluczem do odkoloryzowania (a właściwie „odkaloryzowania”) jego złej reputacji jest zweryfikowanie sposobu podawania ziemniaków: wystarczy ograniczyć ilość nakładanego na niego sosu, czy masła.
9. Czerwone mięso
Kupuj mięso z naturalnej, ekologicznej hodowli (tak, wiemy, to niełatwe), a będziesz jadać posiłki pełne białka, witaminy B12 i cynku. Jeśli twój kotlet jadał za życia trawę, dodatkowo zyskasz dawkę korzystnych dla zdrowia kwasów omega-3. Nie każdy kawałek mięsa jest taki sam: unikaj mostka wołowego (zawiera 16 gramów tłuszczu w ok. 100 g porcji), ale nie bój się polędwicy (4,5 g tłuszczu w ok. 100 g porcji).
10. Warzywa z puszki
Wiele zapuszkowanych warzyw zawiera zbyt dużą dawkę sodu, ale nie wszystkie! Szukaj na opakowaniu informacji o niskiej zawartości tego pierwiastka, albo wyjęte z puszki warzywa dokładnie opłucz zwykłą wodą. Większość specjalistów jest zgodnych - warzywa z puszki i te świeże zawierają niemal taką samą dawkę witamin i minerałów. Dlatego gdy nie masz czasu na wypad na targ po świeży groszek, czy marchewkę, śmiało sięgaj po te z puszki.

29.1.11

Znaleziono najstarszą restaurację na świecie

Madrycka restauracja Botin trafiła do Księgi Guinessa jako najstarszy tego typu lokal świata. Istnieje od 1725 roku. Specjalnością jest tam pieczone prosię - informuje IAR.
Nazwa restauracji pochodzi od nazwiska żyjącego w XVIII wieku, francuskiego kucharza. Podróżując po Hiszpanii zachwycił się kuchnią Segovii, miasta nieopodal Madrytu. Postanowił otworzyć w stolicy restaurcję z tamtejszymi, typowymi daniami.
Do dzisiaj, w tym samym kamiennym piecu, co niemal trzysta lat temu, pieczona jest baranina i wieprzowina.

27.12.10

13 Thoughts on Tweeting, Blogging, and Local News (Along with Several on Things which Really Matter)

1. Never price what you do so low that you resent doing it or serving the customer paying the low price. You’d both be better off if you didn’t do business together in the first place.

2. When you’re most certain of how something HAS to be done, it’s the right time to think of another way to accomplish it.

3. If you have limited time with people, give them big ideas. Don’t bog them down in little details.

4. I came home from working out one night this week to find a former employee of mine had dropped off her very special pumpkin bread for us. That just jumped to the top of my measures of employee loyalty!

5. If your blog posts aren’t any longer than tweets, maybe you should look at cutting back on your blogging.

6. It’s a gift to be able to know when you are being an idiot and do something about it. It sucks when you’re “not sure” and you “can’t.”

7. We live in a world where a public apology now seems to count for more than a personal, private apology. That is a completely mistaken belief.

8. The holidays will make some people do some pretty unusual things. How about not using the holidays as your excuse for change, and just doing what you know you need to do anyway?

9. I heard a commercial for Downs, KS last week. The tagline was, “Experience Downs this Christmas.” Somebody needed to stop that before it hit the airwaves.

10. Here are 3 things which aren’t valid local news: 1. Shopping. 2. The results of the local station’s network’s reality TV show. 3. Its news anchor’s daughter getting married.

11. The dark side of cloud computing? When the clouds have rain in them or suddenly disappear, you’re screwed.

12. Somebody tweeted that November 24 was Celebrate Your Unique Talent Day. I replied that my unique talent is ignoring quirky holidays.

13. You may not get to keep all your progress, but you also don’t have to stay mired in all your setbacks!

10.12.10

My friend Lance making business in Iraq


We meet thru my friend  Samy  in Dubai, May 2010.Lance and his wife invited us to an excellent  viet dinner at their  apartment on 28 floor.

12.11.10

Eating in Maastricht with Samy and New friends from Saudi Arabia






 Turkish restaurant in Belgium,they forgot to clear the table when they served us a tea
                                           Indian   restaurant voted 4.5


                                   lamb vindaloo,shrimp byriani,vegetarian curry
                                                        Thai restaurant voted 5
                                               Food vending Machines

25.10.10

Restauracja 2.0 według Google –oparta na otwartości


Wyobraź sobie restaurację - jakąkolwiek restaurację - działającą dzięki szczerości i informacji. Powiedzmy, że bierzemy Menu do ręki i widzimy dokładnie ile osób zamówiło poszczególne dania. Czy wpłynęło by to na twój wybór? Pomogłoby to odkryć prawdziwe specjały restauracji (powód dla którego ludzie tam przychodzą to muszą być pierogi z krewetkami) i może odkryć coś nowego (400 osób, które zamówiło Pizzę Hawajską w zeszłym miesiącu nie może się mylić...prawda?).

Jeśli restaurator jest prawdziwym zwolennikiem Googlethink, powinien być spragniony większej ilości informacji. Dlaczego nie badać klientów po posiłku? To brzmi przerażająco - co jeśli golonka im nie smakowała? - tak na prawdę nie ma czego się bać. Jeśli łosoś był niedobry i szef kuchni o tym usłyszy, to wyrzuci go z menu i zaoferuje coś lepszego. Każdy wygrywa. Zadziwi on także klientów swoją gotowością do wysłuchania ich opinii. To lepsze niż krążenie między stolikami i pytanie co chwilę czy smakuje (w czasie kolacji wydaje mi się to zbyt niezręcznym i nieuprzejmym aby narzekać; to jak narzekać na pierogi babci w czasie Wigilii). Dlaczego po prostu nie zadać tego pytania wszystkim i nie dać każdemu możliwości odpowiedzi. Twój najgorszy klient , może być twoim najlepszym przyjacielem.

Im więcej warstw informacji posiadasz, tym więcej się uczysz, tym cenniejszą podpowiedzią może być dla Ciebie, to że ludzie którzy lubią to, lubią również tamto. Albo to jest danie popularne wśród biegaczy (dla dbających o zdrowie) lub wśród tych, którzy zamawiają drogie wina (w dobrym guście).

Jeśli wiesz, że twoi goście próbują win, to dlaczego nie wykorzystać ich jako sommelierów.
Niech klienci opiszą i ocenią każdą butelkę. Pokaż które wina były zamawiane do poszczególnych posiłków i co podobało się klientom. Jeśli takie zestawienie danych będzie dostępne tylko w jednej restauracji, będzie ona o wiele bardziej wartościowa pośród innych. Pomyśl otwarcie, dlaczego nie zestawić i nie połączyć informacji od wielu wpływowych ludzi, tak aby klienci mogli się nauczyć, które wino pasuje do wielu rodzajów pikantnych potraw. Jeśli chcesz być odważny, dlaczego nie ujawnisz, że ludzie, którzy lubią twoją restaurację lubią także to wino. Oczywiście, wyślesz innym pewną informację – w końcu jesteście powiązani - ale to jest otwarta pula, więc i oni wyślą informację do Ciebie. Nikt nie je każdego wieczora w tym samym miejscu (co prawda był czas kiedy chodziłem do Sfinksa zdecydowanie za często). Nawet restauracja może myśleć o sobie jako o członku sieci powiązanej informacją gospodarczą.

Sieci wymuszają specjalizację. W dzisiejszym powiązanym świecie nie chcesz być wszystkim dla każdego. Chcesz wyróżnić się tym co robisz najlepiej. Dlatego szef kuchni Gordon Ramsey skupia się na menu restauracji, które pokazuje i leczy w swoim programie Kitchen Nightmares, żeby poznali lepiej biznes w którym działają. Obsługuj niszę, zamiast mas. Rób to co robisz najlepiej.

Teraz, jakby powiedział Emeril La Gasse (słynny amerykański kucharz telewizyjny ) skończmy z półśrodkami: Stwórzmy (ang. open source, czyli otwarte źródła) restaurację.

Umieść przepisy w sieci i zaproś ludzi do podawania sugestii albo nawet edytowania ich na Wikipedii. Może zasugerują więcej soli. Może natrafią na problemy podczas przyrządzania dania w domu, próbując rożnych wariantów i zgłoszą te problemy. W pierwszych latach sieci, wyszukiwałem wiele przepisów na stronie Epicurious.com – internetowej strony magazynu Gourmet and Bon Appetit, gdzie byłem zdumiony widząc ludzi dzielących się własnymi przepisami– i także dzielącymi się komentarzami i wariacjami na temat przepisów z magazynu. Na przykład adaptacja przepisu na pieczony Meksykański czekoladowy tort wg. magazynu przyniosła sugestie, aby zastąpić wodę , kawą z espresso (wielu komentującym osobom podobał się ten pomysł, wypróbowali go i podzielili się spostrzeżeniami); dać dwa razy więcej cynamonu; dodać rumu lub likieru Kahula do polewy, użyć zamrożonych serowych lodów zamiast polewy; nie używać wierzchów, ale podawać z bitą śmietaną i jagodami; opiec orzechy; zamienić mleko i sok pomarańczowy na maślankę; posypać formę mąką kokosową (pomaga z przywieraniem, zobaczysz); i nawet dodać pieprzu cayenne (pieprzu?). Można się spierać, że z tymi dodatkami, że to nie jest już to samo danie, może być lepsze lub gorsze. Nie sugeruję, że takie przepisy, czy menu mają decydować i być wyrocznią ; zobacz zasadę preGoogle o zbyt wielu kucharzach gotujących i psujących ten sam rosół. To kucharz, nie ludzie będą odpowiedzialni jeśli ciasto będzie zbyt pikantne. Więc właśnie pogwałciłem pierwsze prawo Witolda – nie oddam kontroli. Ale dlaczego nie zebrać i nie użyć całej mądrości twoich gości. Dobra restauracja przyciąga w końcu ludzi, którzy doceniają i znają dobre jedzenie. Należy szanować ich gust i wiedzę, na sposób Google.

Ludzie chcą tworzyć, zmieniać, dzielić się i rozwijać swoje pomysły. Być może restauracja może być platformą dla nich. Może zorganizuj konkurs pieczenia tart: Spróbuj tarty zarówno w wersji kucharza jak i naszej klientki pani Zosi – zwycięska tarta będzie potem w menu. Ludzie mogą sugerować dania, które chcieliby, aby kucharz ugotował: „Jadłem wspaniałą sałatkę w restauracji w Wiedniu i zrobiłbym wszystko, żeby zjeść ją znów, u siebie w Poznaniu”. Prawdziwy kucharz przyjął by to jako komplement.

Oczywiście, najlepszą reklamą jest zadowolony klient; ta zasada jest prawdziwsza dla restauracji niż w każdym innym biznesie. Lokalne restauracje – albo krajowe sieci restauracji serwujących zdrowe jedzenie – mogą dołączać do ważnych rozmów i grup on-line, nie po to by spamować reklamami, ale aby słuchać pomysłów i pragnień, i urzeczywistniać je. Wielu fanów jedzenia już rozmawia on-line.Polski agregator blogów „Z pierwszego tłoczenia” zawiera kilkaset blogów. The FoodBLog zawiera 2000 blogów, a to dopiero początek; w Wlk. Brytanii działa Food Bloggers Association.; Chowhound.com ma placówki w całej Ameryce. Zobacz forum What's My Craving należący do Chowhound w Nowym Jorku, gdzie ludzie pytają innych gdzie można znaleźć burrito ala San Francisco (grubą, nadziewaną tortillę), prawdziwe indyjskie biriyani czy koreańskie jajangmyun (kluski z czarnym sojowym makaronem). Jeśli myślisz o jedzeniu jako o podstawie dla społeczności – a tak jest - to myślisz o Facebooku, jak Mark Zuckerberg jego założyciel i pomagasz się jej zorganizować. Być może klienci chcą tworzyć grupy, a ty możesz zaoferować im pomoc. Twoja restauracja może być miejscem na randki w ciemno według przepisu: zjedz, upij się, złap okazję, ożeń się.

Pełna zapału społeczność internetowa dyskutująca o restauracji pomoże pomóc ją sprzedać. Społeczna restauracja będzie pojawiać się wyszukiwarce internetowej jako goście/użytkownicy dyskutujący o niej oraz linki do jej przepisów. Taka transparentna restauracja, która umieszcza znaczną cześć siebie w sieci – przepisy, recenzje win, dane dotyczące tego co smakuje gościom – będzie wysoko pozycjonowana w Google, szczególnie teraz gdy Google stara się aby wyszukiwanie było bardziej regionalnym (mówisz Google gdzie mieszkasz i następnym razem gdy szukasz „pizzy” otrzymasz listę pizzerii z twojej okolicy). Jeśli ludzie będą szukać pysznego steku w okolicy, nazwa restauracji, której goście dyskutują o steku i jej przepisach zostanie wypozycjonowana lepiej.
Restauracja działająca przy użyciu Google, nie stanie się prowadzonym przy użyciu komputerów bistro z menu budowanym przy użyciu algorytmów: roborestauracją. To nie jest Google-think. Zamiast tego, narzędzia takie umożliwią każdemu przedsiębiorstwu budowę nowych relacji z klientami. Nie każdy klient chce osobistych relacji, większość zje i pójdzie dalej. Według zasady jednego procenta Wikipedii, tylko mała cześć użytkowników, angażuje się ale i przynosi największe korzyści.

Restauracje używają nawet mądrość tłumu (crowdsourcing). Internetowy badacz trendów Springwise donosi, że restauracja Instructables, gdzie klienci podejmują decyzje jest już prowadzona w Amsterdamie. Washington Post donosi o tworzeniu restauracji Elements, której właściciele twierdzą, że jest to pierwsza w Ameryce wykorzystująca mądrość tłumu restauracja. Ochotnicy opracowywali koncepcję, wystrój i logo. Otrzymają oni w sumie 10% udziałów, w zależności od ich zaangażowania. Jako fan skwierczących steków i parujących burito, jestem mniej zafascynowany koncepcją Elements: „zrównoważonej wegetariańskiej restauracji z nieprzetworzoną żywnością” (w dyskusji w sieci padły pomysły aby dodać koszerne i bezglutenowe dania do misji z całodobowymi śniadaniami zawierającymi sałatki i owocowe napoje. Właściciel, powiedział Washington Postowi: „tworzenie nieprzetworzonego jedzenia jak na przykład owsiano-konopne kulki może być przyjemnością”. Myślę, że nie należę do takich ludzi.

Jak do tej pory, sugerowałem że restauracje używają internetu do skupienia się na gościach. Google restauratorzy mogą także używać sieci do zostania gwiazdami. Sądząc po popularności reality show bazujących na kuchni, myślę że to jest czas dla kucharzy, aby wyszli z cienia. Restauracje mają swoje historie, dramaty, komedie i wiedzę, którą mogą się podzielić. Jeśli byłbym szefem kuchni, blogowałbym o mojej restauracji; moim guście, podróżach, inspiracjach i trendach, które zauważyłem. Szef kuchni Gordon Ramsey odniósł ogromny sukces w telewizji, bazując na takiej formule. Więc i lokalni szefowie kuchni mogą zostać gwiazdami.Tak jak u nas Magda Gessler w Kuchennych Rewolucjach .Zrobił bym filmy uczyć ludzi jak gotować . Założył bym klub kulinarny z moimi najbardziej lojalnymi fanami - moimi najlepszymi klientami – i pozwolił im na dyskutowanie a nawet decydowanie o menu i przepisach. Mógłbym nawet użyczyć miejsce w mojej restauracji dla mojej społeczności na noc, grać Ramseya w prawdziwym życiu i zrobić restauracyjny show. Restauracje nie sprzedają tylko jedzenia – gotowanych atomów. Są platformami dla przyjemności i rozmów i smaku. Społeczność i kreatywność może zostać na tym zbudowana.