We wrześniu w Bielanach Wrocławskich przy ul. Tynieckiej ma ruszyć supermarket Z-Max. Cały asortyment nowego sklepu będzie pochodził z Chin - podała Polska Gazeta Wrocławska.
Market powstaje na powierzchni zbliżonej do tej, którą zajmuje sąsiedni sklep Piotr i Paweł. Jak podaje gazeta, chińskie sklepy powstają w Polsce jak grzyby po deszczu. Co ciekawe, nie tylko oferują produkty pochodzące z Państwa Środka. Ekspedientami są w nich w większości sami Chińczycy.
MOJĄ PASJĄ JEST JEDZENIE.Zwiedziłem ponad 30 krajów .Nie tylko wiem,jak potrawy smakują,ale też wiem w jaki sposób są przyrządzane.Wszędzie uczę się gotowania.I uczę jak przyrządzać i marketing żywności.W Pl MY PASSION IS FOOD.I visted 30+ countries-learning about food and it's preparation .I teach others about world food not only I know how it taste , but how to prepare it, and how to market it.Wherever I travel I take cooking lessons.Lived in USA -35 yrs.
Speak pipe
23.9.11
Kabanosowa wojna Polska wygrała z Niemcami i Czechami
Kabanosy na nosy i w nosy
Nazwa kabanos pochodzi od tureckiego słowa kaban, czyli wieprz. Jej rodowód można wywieść jeszcze z XVI wieku, z czasów kontaktów Korony Polskiej z Imperium Osmańskim. Kabanos to jeden z najstarszych typów wędlin znany Polakom i ich ulubiony.Kabanosy, czyli cienkie podsuszone i podwędzone kiełbaski wieprzowe w jelitach baranich spożywano powszechnie na ziemiach Polskich już w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Wyrabiano je w niewielkich wędliniarniach i masarniach o lokalnym zasięgu handlowym pod jedną nazwą, ale w różnych odmianach regionalnych. Te różnice odnosiły się przede wszystkim do stosowanych przypraw, ale i jakości samych kiełbas. Wydawnictwa kulinarne i żywieniowe z tego okresu, takie jak "Wyrób wędlin i innych przetworów mięsnych sposobem domowym" autorstwa M. Karczewskiej wydane w 1937 roku w Warszawie, upowszechniały receptury i ujednoliconą technologię wyrobu kabanosów, co sprzyjało umocnieniu ich marki i podnoszeniu jakości. Zaletą tej kiełbasy były walory smakowe i wydłużona trwałość, którą zapewniały zabiegi konserwacyjne, takie jak wędzenie i osuszanie.
Po 1945 roku, dążenie do jakościowego rozwoju produktu ujęto w formy norm standaryzacyjnych. W 1948 Rozporządzeniem Ministrów Aprowizacji oraz Przemysłu i Handlu oficjalnie dopuszczono kabanosy do obrotu handlowego, następnie unormowano kwestie technologiczno-produkcyjne, a w 1964 roku w oparciu o historyczne tradycje produkcji opracowano jednolitą recepturę.
Kabanosy w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej (lata 1945-1989) zdobyły wielką popularność. Kupowali je wszyscy. Zdobiły wykwintnie zastawione świąteczne stoły, znakomicie nadawały się na podróżny prowiant, na prezent, czy na zakąskę do wódki. Stały się też - obok szynki i bekonu - polską specjalnością eksportową.
Kabanosy wyrabiane są z mięsa specjalnie tuczonych wieprzy nazwanych kiedyś "kabanami". Mięso świń chowanych z przeznaczeniem na kabanosy musi charakteryzować się zawartością tłuszczu śródmięśniowego przekraczającą 3%, tzw. marmurkowatością nadającą produktowi pożądaną kruchość, soczystość oraz doskonały smak. Użycie takiego mięsa zdecydowanie wpływa na jakość ostatecznego produktu, jego specyficzny charakter i jest zgodne z tradycyjną metodą wytwarzania.
Nazwa kabanos pochodzi od tureckiego słowa kaban, czyli wieprz. Jej rodowód można wywieść jeszcze z XVI wieku, z czasów kontaktów Korony Polskiej z Imperium Osmańskim. Kabanos to jeden z najstarszych typów wędlin znany Polakom i ich ulubiony.Kabanosy, czyli cienkie podsuszone i podwędzone kiełbaski wieprzowe w jelitach baranich spożywano powszechnie na ziemiach Polskich już w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Wyrabiano je w niewielkich wędliniarniach i masarniach o lokalnym zasięgu handlowym pod jedną nazwą, ale w różnych odmianach regionalnych. Te różnice odnosiły się przede wszystkim do stosowanych przypraw, ale i jakości samych kiełbas. Wydawnictwa kulinarne i żywieniowe z tego okresu, takie jak "Wyrób wędlin i innych przetworów mięsnych sposobem domowym" autorstwa M. Karczewskiej wydane w 1937 roku w Warszawie, upowszechniały receptury i ujednoliconą technologię wyrobu kabanosów, co sprzyjało umocnieniu ich marki i podnoszeniu jakości. Zaletą tej kiełbasy były walory smakowe i wydłużona trwałość, którą zapewniały zabiegi konserwacyjne, takie jak wędzenie i osuszanie.
Po 1945 roku, dążenie do jakościowego rozwoju produktu ujęto w formy norm standaryzacyjnych. W 1948 Rozporządzeniem Ministrów Aprowizacji oraz Przemysłu i Handlu oficjalnie dopuszczono kabanosy do obrotu handlowego, następnie unormowano kwestie technologiczno-produkcyjne, a w 1964 roku w oparciu o historyczne tradycje produkcji opracowano jednolitą recepturę.
Kabanosy w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej (lata 1945-1989) zdobyły wielką popularność. Kupowali je wszyscy. Zdobiły wykwintnie zastawione świąteczne stoły, znakomicie nadawały się na podróżny prowiant, na prezent, czy na zakąskę do wódki. Stały się też - obok szynki i bekonu - polską specjalnością eksportową.
Kabanosy wyrabiane są z mięsa specjalnie tuczonych wieprzy nazwanych kiedyś "kabanami". Mięso świń chowanych z przeznaczeniem na kabanosy musi charakteryzować się zawartością tłuszczu śródmięśniowego przekraczającą 3%, tzw. marmurkowatością nadającą produktowi pożądaną kruchość, soczystość oraz doskonały smak. Użycie takiego mięsa zdecydowanie wpływa na jakość ostatecznego produktu, jego specyficzny charakter i jest zgodne z tradycyjną metodą wytwarzania.
Polskie kabanosy uzyskają za kilka tygodni unijny certyfikat Gwarantowanej Tradycyjnej Specjalności - zapowiedział rzecznik unijnego komisarza ds. rolnictwa Roger Waite. W środę decyzję w tej sprawie podjęli eksperci państw członkowskich UE.
"Państwa członkowskie usunęły w środę ostatnie przeszkody stojące na drodze uznania kabanosów, jako Gwarantowana Tradycyjna Specjalność. Rejestracja produktu nastąpi za kilka tygodni - po tym, jak Komisja Europejska rozwiąże ostatnie sprawy administracyjne, w tym tłumaczenie (na języki oficjalne UE
Decyzja o przyznaniu kabanosom specjalnego unijnego statusu, zapadła po tym jak Niemcy - znany w Europie producent kiełbas - wycofały swój sprzeciw przeciwko tej decyzji. Zdaniem KE, Niemcy nadal będą mogły produkować kabanosy, ale tylko kabanosy z Polski będą miały prawo do noszenia unijnego logo.
Zdaniem ekspertów, przyznanie logo ma olbrzymie znaczenie dla komercjalizacji produktów: opatrzenie produktów unijnym certyfikatem sprzyja różnorodności rolnictwa, pozwala na wyeliminowanie podróbek i potwierdza dobrą jakość produktu.
Według informacji ministerstwa rolnictwa "Gwarantowana Tradycyjna Specjalność", to tradycyjny produkt rolny lub środek spożywczy zarejestrowany przez Komisję Europejską ze względu na jego specyficzny charakter. Aby mógł zostać uznany za Gwarantowaną Tradycyjną Specjalność, musi być produkowany przy użyciu tradycyjnych surowców lub musi charakteryzować się tradycyjnym składem, sposobem produkcji lub przetwarzania. Może być wytwarzany na terenie całej Polski, pod warunkiem, że spełni warunki specyfikacji.Chociaż ostatnio zauważyłem że nasze kabanosy przeobrażają się w pikantne pepperoni a a najlepsze pochodzą od firmy Tarczyński
21.9.11
Milwaukee recognized for urban farms, aquaponics
Used to live in Mke area for over 30 years
International team recognizes Milwaukee's 'high potential' to improve access to healthy food, revitalize neighbor hoods and create jobs
By Karen Herzog of the Journal Sentinel
Sept. 19, 2011 |(25) Comments
Milwaukee could become more economically viable and help the world feed itself through urban agriculture and aquaponics - water-efficient systems that can transform abandoned factories and vacant lots into urban farms that raise fish and vegetables, a report released Monday says.
Milwaukee already has the base investment and model to improve access to healthy food while revitalizing neighborhoods and creating jobs, says the report, which lays out a game plan for the city to take urban food production to the next level.
The report was prepared by an international team from technology and consulting firm IBM, which spent three weeks this summer analyzing the city's prospects around the theme "Smarter Cities Feed Themselves." The team visited Growing Power, a nonprofit urban farm at 5500 W. Silver Spring Drive that pioneered aquaponics, and Sweet Water Organics, a commercial aquaponic farm in an old factory in Bay View. The team also looked at Natural Green Farms, a commercial aquaponic farm in an abandoned, four-story manufacturing building in Racine.
Milwaukee was one of 24 "high-potential" cities around the world chosen by IBM to receive expertise at no cost to improve quality of life in the areas of water, energy, health care, transportation, communication or social services. In each city, the IBM team set out to synchronize and analyze efforts among sectors and agencies, and to compile information for decision makers to help them anticipate - rather than just react to - problems.
Milwaukee has an entrepreneurial history of creating homegrown industries such as mining and manufacturing and has a reputation as a leader in water research, the IBM team noted in its report. Growing food on vacant city lots and developing a food industry around water could be next.
"I'm very optimistic, but my optimism is based on a very pragmatic approach," said Milwaukee Mayor Tom Barrett, who expressed concern about "over-promising."
"The potential is there to create jobs. There's no doubt," the mayor said. "But it will be most sustainable if it's done on an organic basis," without creating an oversupply or false demand, he said.
"This entire movement has been organic, so it's going to grow at the speed at which it can grow itself. I don't want to leave the impression that six months to a year from now, the city will be magically transformed. It's going to be neighborhood by neighborhood."
'Food deserts'
By 2050, cities will house more than two-thirds of the world's population.
Many cities, including Milwaukee, have "food deserts," or large areas without traditional grocery stores because poverty is high, and supermarkets choose not to operate there. As a result, residents have less access to affordable fresh fruits and vegetables. Neighborhood corner stores and convenience stores typically don't offer quality fresh produce.
"It's an issue for chronic diseases," said Paul Hunter, associate medical director for the Milwaukee Health Department and an assistant professor of family medicine at the University of Wisconsin School of Medicine and Public Health.
"It makes it very difficult for people who already have chronic diseases to follow the recommendations of what they know they should eat when they don't have access," Hunter said.
Creating jobs through urban agriculture could help lift some neighborhoods out of poverty, and that could have a positive effect on public health issues such as infant mortality, he said.
Homegrown initiatives in Milwaukee are filling some of the gaps and are revitalizing neighborhoods while feeding them, said Young Kim, executive director of the Fondy Food Center, 2347 W. Fond du Lac Ave.
One initiative Kim is involved with links corner stores with local vegetable growers.
Another initiative is nutrition advocacy and community gardens nurtured by Walnut Way Conservation Corp., a nonprofit neighborhood organization whose co-founder, Sharon Adams, is featured in an IBM video about Milwaukee's potential in urban farming.
The University of Wisconsin-Milwaukee has a stake in this, too.
UWM Chancellor Mike Lovell noted in the IBM video that the university launched the nation's first graduate School of Freshwater Sciences "because we are located right here along the banks of Lake Michigan, and this gives a real competitive advantage because water is becoming such a scarce resource."
It takes a lot of water to grow food.
But aquaponics is a water-efficient way to produce large quantities of fish and vegetables in tight spaces. Aquaponics is a closed-loop system that simulates a wetland. Plants act as water filters to keep fish healthy, and fish waste acts as a natural fertilizer to help plants grow.
Recommendations
The release of the IBM report coincides with a regional water summit at Discovery World on Monday and Tuesday, hosted by the Milwaukee Water Council.
The IBM team recommends that the city:
- Form an Urban Agriculture and Aquaponics Council, based on the successful model of the Milwaukee Water Council. The new council would advance science and business success through sharing of knowledge, innovation and technology by for-profit, nonprofit and public sector stakeholders.
- Establish an Aquaponics Innovation Center to help area universities and K-12 schools transfer technology and develop skills. The center also would evaluate new aquaponics technologies and help develop aquaponics businesses by analyzing best practices and economic impact.
- Do a market analysis of aquaponics production, supply chain expansion and market opportunity to guide industry expansion.
- Expand the city's Office of Environmental Sustainability to advocate urban agriculture and aquaponics.
The mayor said he expects the recommendations to move forward.
While the IBM report projects optimism, it also offers a reality check.
Milwaukee's expertise in manufacturing helped create one of the most highly skilled manufacturing bases in the world, the report says.
Aquaponics, as an innovation in farming, "may not be the largest supplier of jobs," the report says. "However, we have determined that it will become increasingly important to measure jobs throughout the aquaponics supply chain in order to truly understand the impact of an industry."
An aquaponics farm may employ 40 to 50 people, IBM notes. But if the industry can attract other businesses to the area - fish processors, a post-harvesting facility, or centrally located compost facility - there's additional potential for jobs and economic development.
IBM recommends that the city develop policies to encourage aquaponics growth, including low-cost leases of city-owned property and tax incremental financing to help start-ups. Federal grants also may be available, the report says.
"Building upon the maturing models of aquaponics, Milwaukee has the potential to influence the world food supply," IBM concluded.
"That's what we've been saying for quite a few years," said urban farmer Will Allen, CEO and founder of Growing Power, who has been recognized for his work by the MacArthur Foundation and Time magazine, among others.
"Demand for locally produced food far outpaces the production right now," Allen said. As a nation, "I think we could go beyond the less than 1% local food production where we are now, to about 10% in the next five years. That's a $1 billion change."
Will Allen courts Walmart
Consider the Growing Power model.
The nonprofit farm has about 100 employees, including 70 full time. Allen plans to add 150 more employees in the next three years.
Growing Power produces vegetables on 20 farms and in 50 year-round hoop houses. Those vegetables end up in about 100,000 households in southeastern Wisconsin at least occasionally, including 10,000 households served by the main farm on W. Silver Spring Drive, Allen said.
Last year, Growing Power fed healthy afternoon snacks - sunflower sprouts and pea shoots - to 25,000 students in Milwaukee Public Schools, delivered by Sysco, Allen said.
Sysco also delivers Growing Power vegetables such as peppers and tomatoes to several other school districts in southeastern Wisconsin.
Growing Power is looking for more land on Milwaukee's south side and hopes to gain access to the yards of abandoned MPS schools to expand hoop house production year-round, Allen said.
The nonprofit farm collects 80,000 pounds of food waste each week from 22 Walmart stores in southeastern Wisconsin to compost it and create rich soil for growing more food.
Allen now has his sights set on Walmart's produce sections.
"My goal is to get our food into a specially 'locally grown' section of Walmart stores in southeastern Wisconsin," the urban farmer said.
The Walmart Foundation earlier this month announced a $1.01 million grant to Growing Power to help provide staff training and other support for 20 community food centers in more than 15 states.
***
Milwaukee's story
To watch a video about Milwaukee's prospects in urban agriculture and aquaponics, and IBM's recommendations to take urban farming to the next level, go to youtube.com/watch?v=1w9w8j1vHB8.
17.9.11
Singaporean food past and present
“I eat therefore I am” is the creed by which Singaporeans live. Singapore’s food has as mixed a heritage as its people, a fact that comes to life at the country’s crowded hawker centres.
Hawker centres, or open air food courts, have come to define Singaporean food culture. Popular markets like Old Airport Road Food Centre in Geylang, Golden Mile Food Centre on Beach Road and Maxwell Road Food Centre in Chinatown offer the best of Malaysian, Chinese and Indian cooking, wrapped into foods that are uniquely Singaporean.
Such creations are taking old foods in new directions. Before we look toward the future of these dishes, though, let us look at how they came into existence in the first place. After all, each dish has a story to tell about Singaporean culture and history.
Looking backward
When British imperialist Thomas Stamford Raffles sought to convertSingapore into a trading post for the East India Company in 1819, writes Wendy Hutton in Singapore Food, immigrants from China , Malaya , India , Indonesia , Europe , America and the Middle East flocked to the island.
When British imperialist Thomas Stamford Raffles sought to convert
Chinese traders migrated from several different provinces of southern China , bringing with them distinct languages and cuisines. This can be observed in the dishes of modern day Singapore . Hainanese chicken rice, arguably the king of Singaporean hawker food, evolved from a Hainan dish made of bony wengcheng chicken. Hokkiens from Amoy and Fukien provinces brought with them Hokkien mee, or yellow wheat noodles, incorporated into many hawker dishes, a popular one being Hokkien char mee, pan fried noodles in dark soy sauce with squid, prawns, pork, cabbage and crispy pork belly.
Peranakan, or Nonya, cuisine was born in the late 1800s, Hutton explains in her book, when Chinese labourers arrived in Southeast Asia without wives. They began marrying Malay women and their descendants came to be known as Peranakan or Straits Chinese. Their food combined flavours from China , Malaya and the countries they travelled to as merchants.
One example is ayam buah keluak, braised chicken and black nuts stuffed with sweet pork. The nuts come from Indonesia , since many Peranakan families came through Java and Sumatra , while the pork is Chinese, since Muslims from Malaya and Indonesia did not eat pork.
Another is laksa, one of the several dishes both Singapore and Malaysia claims to have invented. Katong laksa is a vermicelli noodle soup made with coconut milk, prawns, cockles, fish cakes, bean sprouts, lemongrass, turmeric, homemade shrimp-chilli paste and the all-important laksa leaves. The turmeric and chilli suggest Indian influence, while the sprouts suggest Chinese influence. The rest incorporates a mix of Malay, South Indian and Eurasian influences.
Indians came to Singapore first as indentured servants and later as traders. Hailing from modern day Tamil Nadu and Kerala, they brought vegetables like gourds and seedpods and seafood like crab and fish, respectively.
One Singaporean dish with obvious Indian influence is the curry puff, created as a British friendly version of the samosa. Curry puffs are puff pastries filled with potatoes, Indian spices and meat.
Indian transplants also shared their love of spicy food, bringing heat to such dishes as the ever popular chilli crab and curry debal, or "devil's curry". Curry debal was created by Eurasian traders (of mixed Portuguese and South Asian descent) when they decided to stew leftovers from Christmas. The hodgepodge stew, made with pork, poultry, potatoes, candlenut, galangal, vinegar, mustard and homemade chilli paste, is commonly enjoyed on Boxing Day.
One of today's most popular Indian-inspired dishes came about more recently. Fish head curry is thought to have been created in the 1950s by a Keralan chef who balked at the idea of discarding edible parts of the fish. While fish head does not exist in Indian cooking, it does in Chinese, so the dish became a hit (as the story goes, anyway).
Looking forward
It is fitting that this merging of cultures would take modern day shape inSingapore 's hawker centres. The country's multicultural dishes, though, are also making their way into the world of fine dining, with some restaurants re-imagining old classics and others simply upgrading traditional recipes.
It is fitting that this merging of cultures would take modern day shape in
At the Amara Sanctuary Resort, Shutters is pumping new energy into chilli crab, one of Singapore 's national dishes. Its young chef Aaron Goh prepares a crab shell filled with crabmeat and roe, served with calamansi-Hollandaise sauce. The most unique part of this dish, which he calls "chilli crab gratin" is its topping of a cheesy gratin crust. Goh also takes a crack at laksa, replacing coconut gravy and rice noodles with seafood bouillabaisse and capellini, but holding onto laksa leaves and lemongrass.
Chef Willin Low at Wild Rocket has also experimented with laksa, transforming it into a linguine with laksa-pesto sauce, accompanied by prawns and quail eggs. Another clever invention is his boneless chicken wings: stuffed with rice soaked in chicken broth and then deep fried with brandy liver pate. The only thing standard about this innovative take on chicken rice is the chilli sauce that comes with it.
Purists seeking traditional dishes prepared with high quality ingredients have plenty of options as well. Authentic Nonya fare can be found at The Blue Ginger; Chatterbox has become famous throughout Singapore for its chicken rice; and locals rave about the curry debal at Big D's Grill.
A country that cherishes food as much as Singapore is the perfect place for new chefs to experiment with ingredients and styles, whether in elegant restaurants or tiny hawker stalls. As the culinary scene expands, locals and travellers will soon have the best of both worlds.
BBC
BBC
8.9.11
Perskie smaki
Baba ganush z bakłażana
Falafel z cieciorki
Dolamades faszerowane liście z winogron
Hummus z ciecierzycy
Falafel z cieciorki
Dolamades faszerowane liście z winogron
Hummus z ciecierzycy
4.9.11
Surówki
Surówki można robić niemal ze wszystkiego. Z „włoszczyzny”, kapusty, kalafiora, brukselki, kabaczka, dyni, rzodkiewki i wszelkich innych warzyw. Można je różnie komponować, tak jak nam podpowiada wyobraźnia. Można też dodać pieczarkę surową. Jest to jedyny grzyb, który jada się na surowo i nie zaszkodzi nawet dziecku.
Każdą surówkę warto posypać sporą ilością drobno posiekanej pietruszki, koperku, czy świeżych ziół wyhodowanych w domu. Natomiast kiełki dodawane do surówek podnoszą jej wartość, uzupełniają witaminy i mikroelementy, zwłaszcza w okresie zimowym.
Do surówke można dodawać trochę gotowanych ziaren fasoli, soczewicy,cieciorki, grochu.Można także dodawać orzechy i migdały.
Nie musimy przyprawiać surówek natychmiast, chyba że chcemy je skonsumować od razu. Lepiej zrobić sos i polać nim surówkę przed zjedzeniem.
Sos do surówek:
¼ szkl oleju najlepiej tłoczony na zimno wody przegotowanej o połowę mniej niż oleju, 1 ząbek czosnku, sok z połówki niewielkiej cytryny, sól, pieprz ziołowy lub prawdziwy, lubczyk sproszkowany /najlepiej korzeń zmielony/ ewentualnie zioła, np. prowansalskie, majeranek, bazylia, oregano, kumin,kminek… W zależności od własnych upodobań smakowych.
Olej i wodę wymieszać, dodać zmiażdżony ząbek czosnku, sok z cytryny, pieprz i sól w takiej ilości, by sos miał smak intensywny. Jeśli będzie za słaby, to „rozejdzie” się po surówce i nie nada odpowiedniego smaku.
Sos do surówek nie musi być z czosnkiem. Nie wszyscy lubią ten smak. Można więc zrobić taki sos tylko z ziołami. I cebulą.
2.9.11
Ile żółtego sera w żółtym serze?
09.01.2006
Czy żółty ser jest żółtym serem czy może zupełnie innym produktem? Będą chcieli się o tym przekonać pracownicy Inspekcji Handlowej z Krakowa, którzy rozpoczynają kontrolę szwajcarskich, salami, morskich, podlaskich i innych. Już teraz mają podejrzenia, że wyniki będą złe.A podejrzenia swoje opierają na wynikach kontroli sprzed dwóch lat. Okazało się wówczas, że prawie 40 proc. żółtych i 35 proc. białych serów sprzedawanych w krakowskich sklepach jest fałszywe. - Na przykład: wiadomo, że im większa zawartość tłuszczu zwierzęcego, tym lepszy żółty ser. Dlatego nieuczciwi producenci na etykietach zawyżają jego ilość. W samym produkcie bywa znacznie niższa - wyjaśnia Jerzy Zyznawski, naczelnik wydziału kontroli artykułów żywnościowych krakowskiej IH. Sery białe były zbyt wodniste i miały zły smak. Sery żółte przypominały konsystencją gumę, a smakiem zjełczały olej. Spostrzeżenia nie są zaskoczeniem dla każdego, kto stara się jeść dużo nabiału. Wyniki krakowskiej inspekcji i tak pokazały, że małopolskie sery są nieco lepszej jakości niż podobne wyroby w pozostałych regionach kraju - zbiorcze dane pokazywały, że połowa białego sera nie miała prawa trafić na sklepowe półki. W przypadku sera żółtego - nieco mniej.
Od tamtego czasu prawdopodobnie niewiele zmieniło się na lepsze. Dowodem może być sprzedawany od niedawna przez hipermarkety ser... seropodobny, który od zwykłego żółtego sera różni się tym, że do jego produkcji używa się tłuszczów roślinnych. Hipermarkety na opakowaniach i w gazetkach reklamowych zaznaczają jednak niższą jakość produktu, żeby uniknąć nieporozumień. - I to jest według mnie uczciwe postawienie sprawy. Nie wprowadzamy klientów w błąd - uważa Wojciech Sokół, rzecznik prasowy sieci Tesco. Nie wiadomo jednak dokładnie, ile serów seropodobnych oznaczonych jako produkty pełnowartościowe trafia do sklepów. Również w Tesco do końca nie wiedzą, jak duża jest skala oszustw. - Powiem wprost: zdarzają się nieuczciwi producenci. Nie jesteśmy żadnym wyjątkiem. Mamy wewnętrzne laboratorium, ale każdego fałszerstwa nie jesteśmy w stanie wyłapać - przyznaje Sokół i dodaje, że każdy udokumentowany przypadek oszustwa kończy się dla producenta rozwiązaniem umowy z siecią.
O komentarz poprosiliśmy jednego z większych hurtowników nabiału na pograniczu Śląska i Małopolski. Nie ukrywał irytacji: - Żeby zrozumieć, jak często fałszuje się żółte sery, podam przykład. Do wyprodukowania 1 kg żółtego sera potrzebne jest m.in. 12 litrów mleka. Koszt produkcji kilograma to minimum 11 zł. Jak to możliwe, że ser w sklepie kosztuje 12 zł? Proszę zapytać mleczarzy, po co im specjalne oleje roślinne w zakładach - powiedział.
Rok temu pisaliśmy w "Gazecie" o zawartości masła w maśle. Po interwencji IH sieć sklepów Géant musiała wycofać z półek partię "masła" wyprodukowanego w Łosicach. Okazało się, że producent dodawał do masła specjalnej margaryny. Według inspektorów to powszechne zjawisko.
Źródłó: http://www.ppr.pl/artykul-ile-zoltego-sera-w-zoltym-serze-128470.php
„Nie samym schabowym i bigosem przecież Polak żyje” Fusion cuisine
Polacy bezustannie poszukują nowych wrażeń – również tych smakowych. Stąd też, gdy podróżujemy staramy się próbować jak najwięcej lokalnych specjałów, a więc i na naszych stołach częściej goszczą nieznane nam dotąd egzotyczne przyprawy i potrawy.
Eksperymenty kulinarne przełożyły się na rozwój nowego trendu: fusion cuisine. Fusion jest umiejętnym połączeniem różnorodnych tradycji kulinarnych, w tym składników, przypraw, smaków, technik gotowania i metod serwowania, w jednym daniu. Dzięki temu uzyskujemy nowe potrawy, o ciekawych smakach, dotąd przez nas nieznanych.
Za jedną z najbardziej uznanych kuchni tego nurtu jest kuchnia z Libanu z silnymi wpływami francuskimi, arabskimi oraz dalekiego wschodu (wschodnia południowo wschodnia Azja ). Dzięki temu powstało jedno z najbardziej znanych dań kuchni fusion, czyli sushi po włosku. Zwinięty ryż, wołowina, trufle, parmezan i rukola wyglądają jak sushi, ale smakują jak włoskie risotto.
Mój Saudyjski brat smakosz Samy Alkadi który często podróżuje po świecie,jeśli jest w nowym mieście w którym jeszcze nie był,to zawsze na pierwszy obiad wyszukuje restauracje Libańskie,i nigdy się nie zawiódł Niestety w Polsce i tylko w Warszawie mamy tylko trzy restauracje Libańskie El Cedre,Samira oraz Fenicja.
W fusion cuisine istnieje zupełna dowolność i dlatego wszystko tak naprawdę zależy od kucharza i jego wyobraźni. Chociaż nie ma tu żadnych ograniczeń, oczywiście liczy Najważniejszą zasadą kuchni fusion jest dobrze wyważone wyczucie smaku, oryginalność i pomysłowość w dosłownym tego słowa znaczeniu – bo o ile trudno sobie wyobrazić krewetki wrzucone do bigosu, o tyle ciekawie te same krewetki będą wyglądały w towarzystwie rzodkiewki czy gruszki. W fusion nie tylko można łączyć różnorodne składniki i przyprawy, smaki, ale także sposoby ich przygotowania i podania. Zaserwowanie jej w sposób tradycyjny raczej nie wchodzi w grę, bowiem potrawa traci wtedy na atrakcyjności. Potrawa fusion różni się na talerzu od tradycyjnego dania – kompozycja jest często artystycznym dziełem nawiązującym czasem do konkretnych nurtów w sztuce – minimal artu czy futuryzmu.
Możliwość łączenia różnych tradycji kulinarnych i nurtów otwiera przed kucharzem nieograniczone możliwości. Jeżeli tylko posiada wyobraźnię, jak ja to może wyczarować danie, które swą oryginalnością zadowoli najwybredniejsze podniebienie. Tak jest w przypadku łososia w cieście filo, podawanego w towarzystwie blanszowanego szpinaku i pomidorów nadziewanych hummusem.
Rozwojowi nowych trendów w kuchni sprzyjają migracje ludności, mieszanie się kultur i coraz swobodniejsze podróżowanie po świecie. Początki prawdziwej kuchni fusion pojawiły się w Indiach, gdzie spotkały się dwa nurty kulinarne – europejski i azjatycki. Splot tradycji wytworzył bardzo zróżnicowaną, specyficzną i łatwo rozpoznawalną kuchnię narodową.Kuchnia ta rozszerzyła się do Wielkiej Brytanii ,gdzie obecnie działa około 6000 restauracjii Hindusko europejskich,co przekłada się na 1 restaurację na 7000 osób.W samych okolicach Berlina jest około 600 restauracji tego typu.
Kuchnia fusion gości już niemalże w każdym kraju. Mało kto wie, że tradycyjne włoskie spaghetti, to nic innego, jak połączenie klusek z Chin i pomidorów, których ojczyzną jest przecież Ameryka! Niewątpliwie duży wpływ na rozwój kuchni fusion miały azjatyckie przyprawy: galangal,badian, trawa cytrynowa,perilla – to dzięki nim stało się możliwe harmonijne połączenie smaków słonych, kwaśnych, słodkich i gorzkich, i tych bardziej znanych w naszym kraju: imbir, kurkuma, szafran.
Kuchnie: francuska, hiszpańska, włoska były w zasadzie od zawsze fusion - kształtowały się bowiem w czasach, kiedy wielcy podróżnicy przywieźli do Europy ziemniaki, ryż, pomidory, cytrusy, przyprawy. Los Angeles wpisało się do historii kuchni fusion już na początku lat 80. XX wieku – stało się to za sprawą kawioru z cebulką i smażonej kaczki z gruszkami i imbirem.
Kuchnia fusion gości już niemalże w każdym kraju. Mało kto wie, że tradycyjne włoskie spaghetti, to nic innego, jak połączenie klusek z Chin i pomidorów, których ojczyzną jest przecież Ameryka! Niewątpliwie duży wpływ na rozwój kuchni fusion miały azjatyckie przyprawy: galangal,badian, trawa cytrynowa,perilla – to dzięki nim stało się możliwe harmonijne połączenie smaków słonych, kwaśnych, słodkich i gorzkich, i tych bardziej znanych w naszym kraju: imbir, kurkuma, szafran.
Kuchnie: francuska, hiszpańska, włoska były w zasadzie od zawsze fusion - kształtowały się bowiem w czasach, kiedy wielcy podróżnicy przywieźli do Europy ziemniaki, ryż, pomidory, cytrusy, przyprawy. Los Angeles wpisało się do historii kuchni fusion już na początku lat 80. XX wieku – stało się to za sprawą kawioru z cebulką i smażonej kaczki z gruszkami i imbirem.
Ostatnio proponuje się również dania typu multi kulturowe np. połączenie kuchni Polskiej z ormiańską,włoską,meksykańską, oraz dalekiego wschodu. Meksykańskiej z włoską, koreańską lub tajską,włoskiej z azjatycką,hinduskiej z amerykańską barbeque. Tortilla stała się również składnikiem naszego produktu regionalnego gdzie na targach Grune Woche w Berlinie w 2009 ,Pomorze kusiło tortillą z śledziem.Również kusi nas Wars w podróży najlepiej się sprzedającą się, piadą włoskim zawijańcem zrobionym z tortilli.
Polska wersja kuchni fusion
Takie składniki, jak: pak choy, trawa cytrynowa,papryczki habaneros – ciągle łatwiej znaleźć w słownikach wyrazów obcych, niż w menu restauracji. Na szczęście zdarzają się takie osoby jak ja , które śledzą najnowsze trendy i nie boją się ich wypróbować.
Oczywiście - nie namawiam tutaj do łączenia napoleonki ze śledziem w ramach smaków słodko - kwaśnych, ale np. chili con carne(meksykańskie) doprawione na sposób włoski - miętą, bazylią i parmezanem?
W Polsce najczęstszą inspiracją jest kuchnia Dalekiego Wschodu, która umiejętnie połączona z europejską może dać zaskakujące rezultaty. W restauracjach można zamówić takie potrawy jak: kaczka lub wieprzowina w sosie ostrygowym, czy filet z tuńczyka z suszonymi pomidorami i ziemniaczanym puree.
Także my sami możemy zmienić tradycyjną polską potrawę w danie fusion. Oto kilka przykładów:
Także my sami możemy zmienić tradycyjną polską potrawę w danie fusion. Oto kilka przykładów:
- Piersi kurczaka w kolendrze i wiórkach kokosowych – przygotowując kotlety z piersi kurczaka, zamiast tradycyjnie obtaczać je w bułce tartej, możemy użyć wiórków kokosowych i cytrynowych lub limonkowych , a przed podaniem udekorować świeżą posiekaną kolendrą.
- Makaron z krewetkami,posypane bazylią lub kolendrą – zastąpienie naszego mielonego krewetkami uczyni zwykłe danie z makaronu bardziej wykwintnym.
- Zupa pomidorowa z mleczkiem kokosowym – zamiast śmietany, dodajmy do zupy mleczko kokosowe i doprawmy ją na końcu chilli i kolendrą lub bazylią.
- Pierogi z krewetkami,szpinakiem i imbirem posypane kolendrą lub bazylią – tradycyjne polskie ciasto na pierogi i zamiast skwarków polane gęstym słodkim sosem sojowym z Indonezji Ketjap Manis
- Naleśniki wypełnione sałatką z fig, rukolli i serka koziego – a nie posmarowane dżemem lub ewentualnie serkiem waniliowym.
Wszystkim eksperymentującym życzę smacznego i na koniec pozwolę sobie przytoczyć słowa Roberta Makłowicza, który w jednej ze swoich książek napisał “mogę przyrzec, że mało jest na tym świecie rzeczy tak przyjemnych jak bezustanne poszerzanie swych smakowych horyzontów”.
29.8.11
3 Ways to Avoid Added Hormones in Meat
Integrative Medicine An estimated two-thirds of the cattle raised in the U.S. are given hormones, including testosterone and estrogen, to help boost growth. Make minimizing your consumption of meats that have added growth hormones a priority: hormone residues in food may increase the risk of breast cancer and other reproductive system cancers among women, and may promote development of prostate cancer in men.
Considering the following when shopping:
1.Know which animals are likely to contain these unwanted hormones. Currently cattle and sheep are the only animals allowed to have growth hormones added. The USDA does not permit the use of hormones in hogs; chickens, turkeys and other fowl; or venison.
2.Read labels carefully. Look for the words "no hormones administered" on packaging, which indicates these chemicals were not used in raising the animals.
3.Use meat alternatives if synthetic, hormone-free animal products are cost-prohibitive. You can substitute vegetable protein for meats (beans, legumes and mushrooms are hearty vegetarian options that work well as meat substitutes); or use faux meat, such as products made from whole soy that duplicate the texture and appearance of meats.
Considering the following when shopping:
1.Know which animals are likely to contain these unwanted hormones. Currently cattle and sheep are the only animals allowed to have growth hormones added. The USDA does not permit the use of hormones in hogs; chickens, turkeys and other fowl; or venison.
2.Read labels carefully. Look for the words "no hormones administered" on packaging, which indicates these chemicals were not used in raising the animals.
3.Use meat alternatives if synthetic, hormone-free animal products are cost-prohibitive. You can substitute vegetable protein for meats (beans, legumes and mushrooms are hearty vegetarian options that work well as meat substitutes); or use faux meat, such as products made from whole soy that duplicate the texture and appearance of meats.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






