Speak pipe

7.10.14

Rosja. Kolporter kłamstwa

To było do przewidzenia. Kiedy Rosja chce przejąć kontrolę nad sąsiednim narodem, posługuje się wypróbowaną metodą. Identyfikuje, promuje i organizuje prorosyjską partię w tym kraju. Potem ogłasza, że partia ta jest prześladowana. A następnie w ramach „bratniej pomocy” wysyła żołnierzy, by ją wyzwolić z opresji.Posłużyła się tą metodą wobec Polski w XVIII w., podporządkowując ją kawałek po kawałku. Stanęła wtedy w obronie „polskich wolności” i wspierała ludność prawosławną wobec ucisku katolicyzmu.[...] W 1848 r. najechała zaś Węgry w ramach Świętego Przymierza i ponownie w roku 1956 pod auspicjami proletariackiego internacjonalizmu. Następnie w 1968 r. napadła na Czechosłowację. Tę samą metodę zastosowała w latach
20. XX w., podporządkowując sobie Mongolię Zewnętrzną, Gruzję i Armenię. W roku .2008 w ten sam sposób wyrwała Gruzji dwie prowincje. Dziś dokonuje inwazji Ukrainy i przynosi swą „bratnią pomoc” mieszkańcom Krymu.

Nie ma granic tej ekspansji. Rosja nie jest państwem narodowym. Nie posiada i nigdy nie posiadała naturalnych granic. Uważa się za imperium. A nawet za rodzaj kościoła. Za czasów Iwana Groźnego Rosja, wówczas jeszcze bardzo zacofana i biedna, miała ambicje rozszerzenia prawosławnego królestwa na całą Europę. Uważała się wówczas za jedyny wciąż chrześcijański kraj. Piotr Wielki z kolei widział w ogromnym zakresie swojego imperium dowód na jego powołanie do dalszego rozszerzania się.Rosja nie podbijała: ona "jednoczyła" ziemie, których przeznaczeniem było przyłączenie się „w miłości” do Rosji czy Związku Radzieckiego...

Leninowska sekta, która przejęła władzę w Rosji w 1917 r., miała projekt światowej rewolucji i nosiła go na sztandarach aż do swego upadku. Każdy skomunizowany kraj musiał przyjąć model sowiecki. Rosja więc nie podbijała : ona jednoczyła

ziemie, których przeznaczeniem było przyłączenie się „w miłości” do Rosji
czy Związku Radzieckiego. Ten wielki projekt uwiódł Francuzów. Nasi komuniści
przenosili się duchowo do „kraju rad” i naśladowali je w swym życiu
publicznym i prywatnym. Dziś ślepota wobec tego, czym jest Rosja, wydaje się
przenosić do szeregów prawicy. Skąd ta miłość do miłości po rosyjsku?

Nasz wielki historyk Julien Michelet tak pisał w 1853 r. o Rosji i rosyjskiej
propagandzie : „Rosja w swej naturze, w swoim charakterze, jest kłamstwem,
jej polityka zewnętrzna i jej broń przeciwko Europie to kłamstwo”. My wierzymy jednak w to kłamstwo, bo niesie ono ze sobą uniwersalny przekaz religijny, czasem chrześcijański, czasem świecki, ale zawsze religijny. I znów
Michelet : „Wczoraj jeszcze nam mówiła : jestem chrześcijaństwem, jutro nam
powie : jestem socjalizmem”. Tak właśnie powiedziała, między rokiem 1917 a
1989. Dziś znów na przód wysuwa kopuły i krzyże. Zawsze domaga się od
nas, byśmy ją kochali. [...]..."
Alain Besançon

Historyk, politolog i sowietolog francuski